„Umrę, jeśli tego nie polubisz”

„Umrę, jeśli tego nie polubisz”

 

Lee Tilghman

STRONY 244
PREMIERA 30.03.2026
WYDAWNICTWO Biały Wiatr

Ta książka jest bardzo na czasie, bardzo współczesna i niełatwa❗️Pokazuje ona jak łatwo zagubić się w świecie SM, odkrywa przed nami stopniowy proces pochłaniania nas samych przez platformy, firmy i ludzi, którzy pragną nas całych, na swoich zasadach w zamian za lajka… Może ona otworzyć wielu osobom oczy, a napewno jest warta uwagi dla czytelnika w każdym wieku ku przestrodze❗️Świat influencerów zdaje się bajkowy, co chcesz masz za darmo, albo zapłacą Ci za to dodatkowo… jednak jaki jest koszt sławy, pogoni za zasięgami, przypodobania się obserwującym i firmomNasza autorka i zarazem bohaterka odsłoni przed Wami siebie samą, blaski i cienie życia, które opiera się na pogoni za przyrostem konta, pieniędzmi i sławą. Wiecie jak łatwo pogubić się w świecie, który zdaje się dawać ci wszystko w zamian za całego ciebie, twoją prywatność i idealny świat❓❗️ – skrót z mojego

„Umrę, jeśli tego nie polubisz. Wspomnienia influencerki, która żyła dla lajków” autorstwa Lee Tilghman to nowość od wydawnictwa Biały Wiatr, która ukazała się 30 marca 2026 roku.

„Nie miało znaczenia, że moje biodra miały rozmiar dwa. Moje anorektyczne ja usłyszało: Jesteś grubą, zwyczajną dziewczyną, a nie taką jak jego była”.

Nasza bohaterka przeprowadzi Was przez swoje życie, kroczek po kroczku od dziecięcych lat, aż po dorosłość, współczesne czasy. Wszystko po to, aby lepiej zrozumieć młodą dziewczynę, która pragnie coś osiągnąć, zaistnieć i zaczyna się to jej udawać powoli, stopniowo dzięki social mediom! Pierwsze posty, relacje, zmiany i czekanie… czekanie na lajki, komentarze, zasięgi! Zdaje się to niegroźne, lecz, gdy jadąc na urlop przejmujesz się bardziej brakiem internetu niż docenianiem widoków i ukochanym obok to powinien być znak, że coś jest nie tak. Co jeśli nie jest? Co jeśli Twój kontent przejmuje władzę nad Twoim życiem? Gdy masz tyle współprac, że nie mieści Ci się wszystko w mieszkaniu lecz bierzesz kolejne bo szkoda stracić szansę? Czy da się nad sławą zapanować?!

„Im więcej ludzie nagrywali relacji i publikowali, tym bardziej czułam, że ja też muszę to robić”.

Lee pokaże Wam swoje dobre chwile, bo takich nie brakuje, ale też właśnie te bolesne, które stopniowo zaczęły narastać i pogrążać ją w mrok. Życie dla lajków, przeżywanie ich za małej ilości, ciągłe koczowanie przy telefonie, aby czegoś nie przegapić… do tego świat pełen pokus, używek, wolnego seksu, luksusu. Kiedy następuje moment zatrzymania, refleksji i stwierdzenia, że życie prawdziwe jest więcej warte niż sztuczny uśmiech dla obserwujących?!

„Zawsze powtarzałam moim obserwatorom, jak ważne jest kochanie siebie taką, jaką się jest, ale sama nie potrafiłam stosować się do tej rady. Pragnęłam umieć kochać siebie w ten sam bezwarunkowy sposób…”

Byłam ciekawa tej opowieści i nie zawiodłam się. Bardzo życiowa i szczera, napisana lekko i przystępnie dla każdego czytelnika. Może ona niektórym otworzyć oczy, dać moment do refleksji… ciekawa jestem ilu z Was zobaczy tutaj cząstkę siebie! Myślę, że wiele osoby zobaczy urywki w niej ze swojego życia, jeśli życie z SM lub są dla Was dodatkiem, które mimo wszystko przynosi Wam zyski lub zwyczajne fajne barteru. Gotowi zmierzyć się z prawdą?

„Nie czułam się obecna. Nie czułam się bezpieczna. Odruchowo zrobiłam jedyną rzecz, o której wiedziałam, że nada mi znaczenie i przypomni o moim istnieniu. Publikowałam”.

Jeśli lubisz książki oparte na faktach, bardzo współczesne i odkrywające prawdę o socjal mediach to koniecznie musisz poznać tę nowość.

„Ja też byłam rekwizytem, pozbawionym duszy, coraz bardziej wychudzonym manekinem używanym przez firmy, by sprzedawać więcej towaru”.

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Biały Wiatr

7,5/10

1 Komentarz
  • Agnieszka
    Dodano o 18:45h, 07 maja Odpowiedz

    Bardzo potrzebna książka🔥 Z jednej strony social media są skarbnicą cennych informacji, ale z drugiej strony mogą się okazać zgubne dla człowieka, dlatego trzeba pamiętać, aby korzystać z nich rozsądnie i z umiarem 🙂

Dodaj komentarz